Styl zakopiański: architektura, która ocaliła miasto
Explainer

Styl zakopiański: architektura, która ocaliła miasto

Kiedyś sądziłem, że spadziste dachy i rzeźbione drewniane balkony przy starych uliczkach Zakopanego to zwykła dekoracja - coś, na czym opiera się każde miasto żyjące z turystów, tak jak każdy ośrodek narciarski dorabia sobie fałszywe szale chalet, żeby wyglądać na miejsce. Dopiero popołudnie spędzone w Willi Koliba uświadomiło mi, że myślałem odwrotnie. Najpierw był styl. Turystyka przyszła później i, co rzadkie, dostosowała się do architektury, a nie na odwrót.

Styl, nie dekoracja

Odpowiedzialny za to był Stanisław Witkiewicz, malarz i krytyk, który przyjechał do Zakopanego na gruźlicę w latach 80. XIX wieku - tak jak połowa wczesnej historii miasta: ludzie przyjeżdżali dla górskiego powietrza, a zostawali z powodu czegoś innego. To, co zastał w okolicznych wsiach Podhala, wcale nie było malownicze.

To była poważna tradycja ciesielska: konstrukcja zrębowa, strome dachy zbudowane, by odprowadzać ciężki śnieg, złącza cięte bez gwoździ. Witkiewicz nie szkicował tego jako folkloru. Zbadał to jak budowniczy, a następnie postanowił sformalizować to w styl architektoniczny z własnymi zasadami - proporcjami, kątami dachów, słownikiem rzeźbionych motywów słonecznych i geometrycznych obramowań, które można było stosować konsekwentnie, zamiast improwizować od domu do domu.

Pierwszym efektem była Willa Koliba, zbudowana w latach 1892-1894, i to właśnie ten budynek poleciłbym każdemu na początek. Dziś mieści się w niej Muzeum Stylu Zakopiańskiego, część sieci Muzeum Tatrzańskiego założonej jeszcze w 1888 roku, a spacer przez nią to najszybszy sposób, by za jednym razem zobaczyć różnicę między “drewnianym domem” a “domem Witkiewicza”. Stroma linia dachu, rzeźbiony szczyt, kryty ganek z toczonymi słupkami - nic tu nie jest przypadkowe.

Kiedy raz zobaczy się jeden przykład, zaczyna to wyglądać jak system, a potem zauważa się to wszędzie wzdłuż starszych fragmentów Krupówek i uliczek od nich odchodzących. To sprawia też, że ta ulica jest lepszym przystankiem niż stragany z pamiątkami, do których domyślnie kieruje się większość turystów - warto zestawić to z listą błędów turystycznych, które psują pierwszą wizytę na Krupówkach.

Co jeszcze niesie ten styl

Dwa inne budynki pokazują zakres tego, co zbudował Witkiewicz i jego naśladowcy. Kaplica w Jaszczurówce, na wschodnim skraju miasta, ukończona w latach 1904-1907, to niewielki drewniany kościółek, który stosuje te same zasady do budynku sakralnego, a nie prywatnej willi - stromy dach, odsłonięta konstrukcja drewniana, powściągliwość, która nie pozwala mu popaść w kicz. A brama cmentarza na Pęksowym Brzyzku, starym cmentarzu obok pierwotnego kościoła Zakopanego, niesie ten sam rzeźbiony język na znacznie mniejszą skalę: pojedynczy drewniany portal, który jakimś sposobem robi to samo, co cała fasada Willi Koliba.

Oto szczegół, który zaskakuje większość odwiedzających, w tym mnie samego, gdy ktoś mnie kiedyś na to poprawił: ani kaplica w Jaszczurówce, ani stary drewniany kościół Zakopanego nie znajdują się na liście UNESCO drewnianych kościołów południowej Małopolski. Ta lista istnieje i jest osobnym, autentycznym elementem drewnianego dziedzictwa tej części Polski

  • ale najbliższy wpis na niej to kościół w Dębnie, niedaleko Nowego Targu, zbudowany wieki wcześniej w zupełnie innej tradycji. Styl zakopiański i drewniane kościoły UNESCO to dwie różne historie, które przypadkiem dzielą ten sam materiał. Mylenie ich to łatwy błąd, który widziałem popełniany w druku więcej niż raz.

Warto też oddzielić styl zakopiański od ludowego ciesielstwa, z którego wyrósł. Drewniana wieś Chochołów, około pięćdziesięciu domów zrębowych wpisanych jako zespół chroniony w 1970 roku, to surowy materiał - gospodarstwa zbudowane przez góralskie rodziny na własny użytek, bielone mydłem co wiosnę, by drewno zostawało jasne, bez udziału architekta.

Witkiewicz wziął tę samą wiedzę ciesielską i zamienił ją w coś zaprojektowanego: skodyfikowany styl przeznaczony dla willi, budynków użyteczności publicznej, a z czasem także dworców kolejowych i hoteli w całym regionie. Chochołów to miejsce, gdzie ta tradycja żyła, zanim ktokolwiek ją spisał. Willa Koliba to miejsce, gdzie ktoś ją spisał. Ta sama góralska kultura wciąż pojawia się poza kartami historii, w wieczornych biesiadach z żywą muzyką i ogniskiem sprzedawanych niemal każdego wieczoru w sezonie.

Dlaczego styl ocalił miasto, nie tylko budynek

Uważam, że sformułowanie “ocalił miasto” brzmi dramatycznie, dopóki nie spojrzy się na to, co spotkało porównywalne miejsca bez podobnego odpowiednika. Zakopane rozwijało się szybko, gdy w 1899 roku dotarła kolej, a za nią turystyka - ta sama presja, która spłaszcza wiele górskich miasteczek do korytarza pensjonatów bez charakteru, budowanych z tego, co akurat było najtańsze w danym roku.

Duża część Zakopanego rzeczywiście poszła tą drogą, zwłaszcza od lat 70. XX wieku; każdy, kto spaceruje dziś po dalszych ulicach, widzi sporo betonu obok drewna. Skocznia Wielka Krokiew, dobudowana w 1925 roku w czasie tego samego boomu turystycznego, pokazuje drogę, którą miasto mogło pójść: czysta funkcja, bez rzeźbionej dekoracji, nic, co Witkiewicz uznałby za swoje.

To, co dała kodyfikacja Witkiewicza, to tożsamość wizualna historycznego centrum miasta i jego rozpoznawczych budynków, na tyle wyraźna, by przetrwać tę presję, zamiast się w niej rozpłynąć. Dlatego Willa Koliba, kaplica w Jaszczurówce i dziesiątki starszych prywatnych willi wciąż czytane są jako niewątpliwie to konkretne miejsce, a nie generyczne alpejskie.

Dom Karola Szymanowskiego, Willa Atma, należy do tej samej rodziny architektonicznej i dziś mieści muzeum poświęcone kompozytorowi, który mieszkał tam w latach 1930-1935 - kolejny budynek, który styl przetrwał poza własną epoką. Góralska kultura ciesielska stojąca za tym wszystkim wciąż jest widoczna także w kapelach góralskich i biesiadach sprzedawanych niemal każdego wieczoru w sezonie, w oscypku wędzonym na ulicznych straganach, w gwarze, którą wciąż słychać we wsiach poza miastem.

Zobacz to na własne oczy

Jeśli architektura tego rodzaju to detal, który poprawia jakość podróży, poświęć jej prawdziwy czas, a nie tylko spacer w przelocie. Willa Koliba i pozostałe oddziały Muzeum Tatrzańskiego to łatwe pół dnia w mieście, kaplica w Jaszczurówce to krótki wypad na skraj Zakopanego, a Pęksowy Brzyzek to pięciominutowy przystanek obok starego kościoła, obok którego większość ludzi przechodzi bez zatrzymania.

Nic z tego nie wymaga samochodu ani okienka rezerwacyjnego, w przeciwieństwie do Morskiego Oka czy Kasprowego Wierchu - co czyni z tego dobry spokojny poranek, który można zestawić z czymś, co takiego planowania wymaga, jak kąpiel w termach po dniu spędzonym na spacerach. Jeśli wspólna jednodniowa wycieczka z Krakowa obejmująca Zakopane i przystanek przy gorących źródłach i tak jest w planach, wygospodarowanie godziny na Willę Koliba kosztuje niemal nic, a zmienia sposób, w jaki odczytuje się resztę miasta.

Na dłuższy pobyt, całodniowa wycieczka łącząca Zakopane i termy z Krakowa zostawia wystarczająco luzu, by przejść starymi uliczkami powoli, zamiast je przemierzać w pośpiechu, a wycieczka łącząca Morskie Oko z czasem spędzonym w samym Zakopanem sprawdza się dobrze, jeśli góry są priorytetem, a architektura jest bonusem.

Dwudniowy weekend w Zakopanem zostawia miejsce na oba te warianty bez konieczności wyboru. Tak czy inaczej, drewniane wille nie są tłem scenografii dla gór za nimi - to one sprawiają, że miasto przed górami wciąż wygląda jak konkretne, rozpoznawalne miejsce.

Jeśli twoja podróż i tak obejmuje przystanek przy termach, pół dnia w termach Zakopanego wpasowuje się łatwo po porannym spacerze i jest dokładnie tym rodzajem niewymagającego dodatku, który dopełnia pierwszą wizytę, nie konkurując o te same godziny co park narodowy. Planując resztę pobytu wokół tego, zacząłbym od tego, ile dni faktycznie potrzeba na pierwszą wizytę w Zakopanem, a potem wpisałbym architektoniczne pół dnia w ten dzień, w którym ryzyko górskiej pogody jest najmniejsze - Willi Koliba i kaplicy deszcz nie przeszkadza.

Najlepiej oceniane atrakcje

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.